Solenizantki w towarzystwie orkiestry przeszły w barwnym korowodzie spod olsztyńskiego ratusza na staromiejski rynek, gdzie odbyły się oficjalne imieninowe obchody. Uczestniczki miały na głowach kapelusze z zielonymi wstążkami. Taki kolor miał nawiązywać do ekologicznego charakteru regionu Warmii i Mazur, który wybrały w tym roku na miejsce uroczystości.

Według organizatorek na wspólnie obchodzonych imieninach zebrało się blisko pół tysiąca Krystyn. Wiele z nich trzymało transparenty, tablice i parasolki z nazwami miast i regionów, z których pochodzą. Przyjechały też Krystyny z kilkunastu krajów Europy, była grupa Krystyn z USA.

Punktualnie o godzinie 13.13 na staromiejskiej scenie został odegrany "hejnał Krystyn".  Najmłodszą uczestniczką uroczystości była 3-letnia Krysia ze Śląska, dla której był to już drugi taki zlot w życiu. Jej mama Lucyna Kucza-Tatarczyk powiedziała PAP, że nie miała z mężem wątpliwości przy wyborze właśnie takiego imienia dla córki.

- Podoba nam się nie tylko samo to imię, ale i charakter z nim związany; przebojowość, zaradność w życiu i pogoda ducha. W dodatku jest to imię międzynarodowe i ładnie można je zdrabniać - mówiła.

Zdaniem Krystyny Papiernik, wiceprezes Stowarzyszenia Krystyn im. Krystyny Bochenek z siedzibą w Katowicach, które organizuje coroczne zloty, jest to i tak całkiem niezły wynik.

Według organizatorek coroczne spotkania Krystyn to manifestacja wspólnoty kobiet; imienniczki pokazują, że bez względu na wiek, status społeczny, wykonywany zawód, sytuację rodzinną, narodowość czy nadmiar obowiązków, można znaleźć czas i chwilę wytchnienia od codzienności.

Ogólnopolskie zjazdy Krystyn wymyśliła dziennikarka Polskiego Radia Katowice Krystyna Bochenek, która prowadziła cykl rozmów ze znanymi imienniczkami. Na ich podstawie powstała książka "Jak Krystyna z Krystyną", a później narodził się pomysł corocznych spotkań, które odbywają w różnych miastach od 1998 r. Po jej tragicznej śmierci w katastrofie smoleńskiej zapoczątkowana przez nią inicjatywa jest kontynuowana.