On sam dzięki relacjom m.in. po linii służbowej zaczął otrzymać intratne zlecenia opiewające na kilkanaście kilkadziesiąt tysięcy złotych. Pomagała mu w tym znana gęba, bo X często pojawiał się w mediach, także państwowych. Krocie zarabiał też inny pracownik AW (nazwijmy go R), który ze służby odszedł z końcem 2017 r. On z kolei jest współwłaścicielem firmy świadczącej usługi z zakresu piaru i marketingu. Wraz z nim ze spółką związani są dwaj dziennikarze z TVP. Ciekawe? To tylko wierzchołek góry lodowej patologicznego układu ludzi związanych z AW, którego celem było jedno – kasa.