Trener Piotr Stokowiec nie tak wyobrażał sobie debiut jako trener Lechii Gdańsk. Szkoleniowiec, który na tym stanowisku zastąpił Adama Owena, już w pierwszym meczu musiał zmierzyć się z Legią Warszawa - rywale wykorzystali słabszą dyspozycję gdańszczan i wywieźli z Pomorza trzy punkty.  Legia wygrała 3:1 po golach Niezgody, Remiego i Kucharczyka. Honorowe trafienie dla Lechii zaliczył Sławczew.

Debiuty nigdy mi nie wychodziły, bo wszystkie przegrałem, ale później sytuacja się poprawiała i proszę mi wierzyć, że w Lechii też się poprawi.

- zapewniał Stokowiec po przegranym meczu.

Lechia Gdańsk fatalnie spisuje się w tym sezonie Ekstraklasy. Gdańszczanie zajmują dopiero 13. miejsce w lidze, wygrali tylko 6 z 27 meczów, a do tego stracili najwięcej bramek w lidze - 45. Nie jest to wynik godny zespołu, który zapowiadany był jako jeden z kandydatów do czołowych miejsc w lidze. W meczu z Legią defensywa Lechii również mocno szwankowała, co po meczu przyznał trener Stokowiec.

Jestem zły po tym spotkaniu, ale nie dlatego, że przegraliśmy, bo przegrać można zawsze. Włożyliśmy w ten mecz wiele wysiłku, mieliśmy pewne założenia, ale proste błędy wszystko zniweczyły. Od początku sezonu ten zespół ma problemy z defensywą i ta potyczka tylko to potwierdziła.

Drużyna Lechii może być pewna walki o utrzymanie w Ekstraklasie. Porażka z Legią przesądziła o tym, że po podziale punktów lechiści zagrają w grupie spadkowej. Nowy trener biało-zielonych chciałby, by forma przyszła na najważniejsze mecze sezonu, ale ma ku temu również obawy.

Jeśli to był najlepszy mecz Lechii w tym roku, to się boję. Wiem, że czeka nas dużo pracy, ale ja się pracy nie obawiam i wierzę, że karta niebawem się odwróci. Proszę tylko o cierpliwość i danie nam trochę czasu

- zakończył.