Na chwilę obecną wykluczyliśmy umyślne podpalenie. Najprawdopodobniej przyczyną było zapalenie się od świec ustawionych we wnętrzu grobowca karteczek z modlitwami, które składają pielgrzymi. 

– powiedział oficer prasowy leżajskiej policji Tomasz Potejko.

Strażacy informacje o pożarze otrzymali ok. godz. pierwszej w nocy. Na miejsce pojechało sześć zastępów straży pożarnej. Na szczęście w środku nie było już pielgrzymów. Ogień pojawił się w nawie bocznej budynku grobowca cadyka Elimelecha i zaczął obejmować dach budynku. Strażacy ugasili pożar i rozebrali część pokrycia dachowego, żeby sprawdzić czy ma tam zarzewia ognia. Grób nie został uszkodzony. Pracę rozpoczęła natychmiast grupa dochodzeniowo-śledcza policji. 

Wykonane zostały oględziny, został też zabezpieczony monitoring z wnętrza budynku. W ciągu dnia zostały ponowione oględziny z udziałem biegłego z zakresu pożarnictwa. 

– zaznaczył oficer prasowy policji w Leżajsku.

Co roku do Leżajska na uroczystości przyjeżdża kilka tysięcy chasydów z całego świata. Pierwsze grupy gości pojawiły się w środę wieczorem. Przyjeżdżający do Leżajska wierzą, że cadyk w rocznicę swojej śmierci zstępuje z nieba i zabiera do Boga ich prośby o zdrowie, pomyślność dla dzieci lub sukcesy w pracy. Zapisują je na karteczkach zwanych kwitełe i składają przy grobie cadyka. Modlitwom przy grobowcu cadyka, tzw. ohelu towarzyszą tradycyjne tańce i śpiewanie psalmów.
Elimelech Weissblum był jednym z trzech najbardziej znanych cadyków dawnej Polski. Zasłynął jako uzdrowiciel dusz i ciał oraz jako najbardziej aktywny głosiciel chasydyzmubuntowniczego nurtu religijno-mistycznego w judaizmie. Ruch ten narodził się w latach trzydziestych XVIII wieku na Ukrainie i obszarach Polski południowo-wschodniej. Głosił, że Bogu można służyć nie tylko przez wypełnianie prawa i modlitwę, ale także przez codzienne obowiązki. W 1772 roku cadyk utworzył w Leżajsku centrum swojej działalności.