List intencyjny w sprawie przejęcia Grupy Lotos Przez PKN Orlen wywołał falę medialnych, politycznych i społecznych spekulacji. Płocki koncern przekonuje, że transakcja podyktowana jest względami biznesowymi, krajowym bezpieczeństwem energetycznym i interesem klientów indywidualnych. Krytycy mówią z kolei o zamachu na integralność Lotosu i straszą potencjalnymi podwyżkami cen paliw. Jedno jest pewne – chaos informacyjny w tej sprawie nikomu nie służy.

Procesy konsolidacyjne w Europie trwają od lat, bo szukanie synergii i optymalizacja to jedyny sposób na przetrwanie w tej branży. Z tego założenia zdaje się wychodzić prezes Orlenu Daniel Obajtek, któremu nie zabrakło determinacji i odwagi, żeby po latach nieudanych prób jego poprzedników taki proces zainicjować i podjąć się jego skutecznej realizacji.

Co wiemy dziś o sposobie przeprowadzenia tej transakcji? 

Przede wszystkim jest to przejęcie kapitałowe, co oznacza de facto, że Lotos będzie funkcjonował jako odrębny podmiot w ramach jednej grupy, podobnie jak działają inne firmy Orlenu - w Czechach Unipetrol, na Litwie Orlen Lietuva. 

W odpowiedzi na nasze pytania prezes Orlenu Daniel Obajtek uspokaja: 

- Podchodzimy do tego procesu i bardzo profesjonalnie i będziemy go bardzo szczegółowo analizować, przede wszystkim pod kątem potencjalnych korzyści dla klientów, lokalnych społeczności, czy pozostałych interesariuszy. To jest właśnie ten moment, żeby spokojnie usiąść, przeanalizować wszystkie aspekty, zidentyfikować potencjalne zagrożenia i je wyeliminować.

Można domniemywać, że przejęcie Lotosu naruszy ewentualnie interesy miejscowego establishmentu w Gdańsku, ale - jak wskazuje historia przejęć Orlenu - integralność gdańskiej spółki nie powinna być zagrożona, ani w sensie podmiotowym, ani tym bardziej podatkowym. Dotyczy to również interesów otoczenia biznesowego, czyli małych i średnich przedsiębiorstw „żyjących” z pracy na rzecz Lotosu. 

W ostatnim wywiadzie dla #RZECZoBIZNESIE minister Piotr Naimski, Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej, przekonywał, że marka Lotos zostanie zachowana, a pozycja firmy na Pomorzu nie zostanie nadwerężona.

– Analizujemy formułę przejęcia kapitałowego właśnie dlatego, żeby żadna ze stron procesu ani jej przedmiot niczego ważnego nie utraciły, a zyskały jak najwięcej. Każda inna z dostępnych form prawnych jest zbyt skomplikowana czy ryzykowna, by dojść do skutku, a my jesteśmy zdeterminowani, by doprowadzić sprawę jak najszybciej do szczęśliwego finału

- deklaruje prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. 

Istnieje jednak kilka warunków regulacyjnych, które muszą zostać spełnione, by proces w ogóle mógł się toczyć. Pierwszym jest zmiana ustawy o zasadach zarządzania mieniem państwowym z 2016 r. Nie do końca wiemy też dzisiaj, jak potoczą się kwestie związane z wymogami prawa antymonopolowego. Tu kluczowe będą interakcje na linii Komisja Europejska – UOKiK, a prognozy co do przebiegu tej części sprawy są mocno spolaryzowane. Jedni wróżą oddanie sprawy UOKiK, inni, że KE będzie chciała samodzielnie zdecydować w tej kwestii. Jest to związane z koncentracją na rynku – zarówno w odniesieniu do liczby stacji, jak i łącznej wielkości sprzedaży obu podmiotów oraz obsługiwanych rynków. 

Dla skutecznego połączenia obu firm niezbędne będzie też uzyskanie zgód na poziomie korporacyjnym. 

Jak widać zatem - nie będzie to łatwa i szybka transakcja. Ale z pewnością warto dążyć do tego celu, bo do Orlenu od dawna należy palma pierwszeństwa, jeśli chodzi o udane akwizycje. Od 2001 r. płocki koncern zrealizował ponad 15 większych i dużych transakcji w tym zakresie i dotyczyły one zarówno wykupu udziałów poszczególnych firm w Polsce i za granicą, jak i akwizycji stacji paliw na rynku czeskim czy niemieckim. Wszystkie zostały przeprowadzone z poszanowaniem dla wszystkich zainteresowanych, mimo że np. wykup akcji ANWIL czy zakup Możejek wywoływały liczne spekulacje. Dziś spółki w ramach Grupy Orlen dbają o społeczności lokalne i w zdecydowanej większości są liderami w płatnościach na rzecz regionu.