Dialog byłego polityka z dziennikarzem dotyczył TVP.

TVP obraziła się, że w reklamie "Kroniki Dobrej Zmiany" nazwaliśmy Kurskiego kłamcą. Ja nie obrażam się, gdy ktoś mi mówi, że jestem wysoki

- napisał 9 grudnia Giertych.

Kilka godzin później te słowa skomentował Gmyz, słowami - „Giertych do wora, wór do jeziora”.

Po dwumiesięcznym namyśle były szef LPR i MW zapowiedział na Twitterze w języku angielskim, że o słowach korespondenta TVP w Berlinie powiadomi… niemiecką prokuraturę.

Dziś wysyłam do niemieckiej prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez korespondenta TVP, który z terytorium Niemiec (gdzie pracuje) namawiał do zabicia mnie

- stwierdził.

(…) Giertych nie chce mnie pozwać tylko wsadzić do więzienia za ten cytat. Dziwnym trafem za użycie tego samego cytatu na Ludwika Dorna nie odważył się złożyć zawiadomienia

- napisał na Twitterze Cezary Gmyz.

Całą sprawę komentują również internauci, m.in. przypominając, że zacytowane przez Gmyza hasło pochodzi z czasów, kiedy Giertych był ministrem edukacji. Uczniowie bojkotowali wówczas pomysły szefa resortu i organizowali demonstracje przed gmachem ministerstwa. Podczas jednej z nich spalono kukłę Giertycha, innym razem utopiono symbolizującą ministra Marzannę pod hasłem: „Giertych do wora, wór do jeziora”.