Z najnowszych informacji wynika, że rannych przewieziono do szpitali wojskowych w Moskwie i Petersburgu. Łącznie w wyniku nieudanej próby ataku na bazę sił pod dowództwem USA 7 lutego zginęło ponad 200 osób, a liczba ofiar śmiertelnych wzrasta ze względu na odniesione rany.

Jak podaje serwis, powołując się na dwóch Rosjan, w próbie ataku na bazę będącą pod dowództwem USA wzięły udział „setki rosyjskich i ukraińskich najemników, walczących dla sił syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada”. Bojownicy nie mieli osłony powietrznej do obrony podczas nalotu.

Bloomberg informował już wcześniej, że w wyniku nalotu sił pod wodzą USA zginęło od 100 do 200 „rosyjskich najemników”. Portal cytował amerykańskiego urzędnika, który mówił o 100 zabitych i 200-300 rannych, oraz trzy źródła w Rosji, które informowały o 200 ofiarach śmiertelnych.

Tymczasem rosyjski dziennik „Wiedomost” napisał, że w ataku zginęło co najmniej pięciu Rosjan, „najprawdopodobniej z prywatnej rosyjskiej spółki wojskowej Wagner”. Według gazety najemnicy z Wagnera wraz z syryjskimi wojskami rządowymi próbowali odbić pole naftowe kontrolowane przez sprzymierzoną z USA arabsko-kurdyjską milicję Syryjskie Siły Demokratyczne.

Były towarzysz broni kilku bojowników tzw. grupy Wagnera, którzy zginęli 7 lutego, powiedział gazecie "Kommiersant", że rozmawiał z rannymi świadkami walk pod Dajr az-Zaur w jednym z rosyjskich szpitali wojskowych. Jak poinformował, tego dnia oddział tzw. grupy Wagnera liczył ok. 600 osób uzbrojonych w broń ręczną i wspieranych czołgami.

Bloomberg podkreśla, że oficjalnie nie wiadomo, kto opłaca rosyjski kontyngent najemników. Niektóre rosyjskie media twierdzą, że tzw. grupa Wagnera została zatrudniona przez Asada lub jego sojuszników, by ochraniać syryjskie zasoby energetyczne w zamian za koncesje na wydobycie ropy.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że nie może wykluczyć obecności w Syrii rosyjskich cywilów, zapewnił jednak, że nie mają oni związków z rosyjskimi siłami zbrojnymi.

W grudniu agencja AP przypominała, że blisko 3 tys. rosyjskich najemników zakontraktowanych przez tzw. grupę Wagnera walczyło w Syrii od 2015 roku, zanim jeszcze kampania sił zbrojnych Rosji pomogła oddziałom syryjskiego prezydenta przejąć kontrolę nad strefami konfliktu.