Grupa naukowców i ekspertów z Narodowego Instytutu Badań Lotniczych Wichita State University opracowuje - jak podał dziś jako pierwszy portal Niezalezna.pl - trójwymiarowy, wirtualny model tupolewa. Dzięki niemu będzie możliwe odtworzenie ostatnich, kluczowych sekund lotu Tu-154. Do stworzenia modelu ekipa wykorzystuje bliźniaczego tupolewa nr 102, znajdującego się w Mińsku Mazowieckim. Samolot został "wypruty", a Amerykanie przy pomocy laserowych skanerów (działających z dokładnością 0,001 mm!) dokonują pomiarów całego wnętrza.

W jaki sposób stworzony wirtualny model tupolewa pomoże ustalić, co stało się w Smoleńsku?

- Podam przykład. W 2009 r. na lotnisku Schiphol w Amsterdamie na polu w pobliżu pasa lotniska przymusowo lądował Boeing 737 tureckich linii lotniczych. Samolot przełamał się, 9 osób zginęło, wiele zostało rannych. Kilka lat po tej katastrofie nasze laboratorium zrekonstruowało wirtualnie ten samolot, wprowadziliśmy wszystkie konstrukcyjne i niekonstrukcyjne dane samolotu, odtworzyliśmy rodzaj powierzchni, z jaką zetknął się boeing, jego masę, prędkość, z jaką się poruszał itd. Następnie zrobiliśmy symulację, aby przekonać się, jak taka maszyna zachowałaby się po takim zderzeniu. Okazało się, że "zachowanie" naszego modelu w 100 proc. pokryło się z tym, jak wyglądał wypadek na amsterdamskim lotnisku. Identyczne były zniszczenia samolotu, kadłub przełamał się w tym samym miejscu. A zatem - jeśli będziemy mieli pełne i dokładne dane dotyczące tupolewa, to będziemy mogli sprawdzić, czy wersja katastrofy smoleńskiej opisana w oficjalnych raportach jest zgodna z prawdą

- mówi portalowi Niezalezna.pl Gerardo Olivares, dyrektor Laboratorium Dynamiki Zderzeń w Narodowym Instytucie Badań Lotniczych Wichita State University. Uczony przewodzi grupie amerykańskich specjalistów badających w Mińsku Mazowieckim katastrofę smoleńską.

Amerykanie z Uniwersytetu w Wichita zajmują się tematem od około pół roku. 

- Współpracujemy z Wojskową Akademią Techniczną. Badaliśmy m.in. kwestię drzwi samolotu, które zostały wyrwane z kadłuba i wbite w ziemię tak głęboko, że nie było ich widać na powierzchni. Stworzyliśmy ich dokładny model i poddaliśmy analizie, sprawdzając różne warianty, jeśli chodzi o prędkość drzwi i twardość gleby. Okazało się, że to niemożliwe, by drzwi tupolewa zostały wyrwane z framug i wbiły się w ziemię, a raczej pod ziemię, bez ogromnej dodatkowej energii 

- twierdzi Olivares.

Narodowy Instytut Badań Lotniczych Wichita State University zatrudnia ponad 400 osób i prowadzi kilkanaście laboratoriów z najnowocześniejszym sprzętem na świecie. Uznawany jest w USA za najlepszą akademicką placówkę zajmującą się lotnictwem. Współpracuje z NASA, a do jego klientów należą takie firmy jak Boeing, Bombardier Learjet, Cessna, Beechcraft czy Spirit Aerosystems.

 

Więcej jutro w "Gazecie Polskiej Codziennie" i w najbliższym tygodniku "Gazeta Polska"