Prokurator rejonowy w Wałbrzychu Marcin Witkowski powiedział, że śledztwo dotyczy potencjalnego przekroczenia uprawnień bądź niedopełnienia obowiązków przez urzędników gminy Walim. 

Chodzi o wydawanie pozwoleń na budowę na terenie filii byłego obozu koncentracyjnego Gross-Rosen. Śledztwo dotyczy wyłącznie przestępstw urzędniczych, to znaczy, że będziemy badać, czy urzędnicy wydając pozwolenia na budowę, zastosowali wszystkie procedury, czy postępowali zgodnie z przepisami. 

– powiedział prokurator.

Jak dodał, na terenie filii byłego obozu znajdują się dziś zabudowania, w tym m.in. dom mieszkalny. Śledczy spróbują również sprawdzić, czy znajdują się w tam miejsca pochówków byłych więźniów. Jednak może to być bardzo trudne, ponieważ wiele dokumentów zaginęło.


Prezes Fundacji Thesaurus powiedział PAP, że teren byłego obozu Wolfsberg, który znajduje się dziś w obszarze gminy Walim, jeszcze w osiemnaście lat temu był zarośnięty chaszczami, wśród których widać było fundamenty baraków obozowych, więc Lewandowski szacuje, że współczesne zabudowania zaczęły powstawać dopiero po 2005 r. Jego zdaniem istnieją przynajmniej dwie relacje Żydów, którzy przeżyli pobyt w obozie Gross-Rosen, mówiące o tym, że w filii Wolfsberg były pochówki więźniów.

Obóz Gross-Rosen powstał w sierpniu 1940 r. jako filia KL Sachsenhausen, której więźniowie przeznaczeni byli do pracy w miejscowym kamieniołomie granitu. 1 maja 1941 r. Arbeitslager Gross-Rosen uzyskał status samodzielnego obozu koncentracyjnego. W 1944 r. powstały liczne filie KL Gross-Rosen (około 100) zlokalizowane przede wszystkim na terenie Dolnego Śląska, Sudetów i Ziemi Lubuskiej. Ogółem przez Gross-Rosen – obóz macierzysty i jego filie – przeszło około 125 tys. więźniów. Szacunkowa liczba ofiar śmiertelnych to ok. 40 tys. osób.