Rozmowa zeszła na polski antysemityzm, co w zestawieniu dzinnikarz TVN24 i dziennikarka „GW” jest obowiązkowym punktem programu. Morozowski zapytał, skąd w ogóle ten pomysł, że Polacy są współodpowiedzialni za Holocaust, i tutaj padła przełomowa odpowiedź dziennikarki i biolog Bikont.

Wypaliła mniej więcej coś takiego: Polacy byli potrzebni, przecież Niemcy nie mieli zdolności rozpoznawania Żydów. Reszty nie usłyszałem, bo jak się łatwo domyślić, musiałem skorzystać z toalety. Znając skład osobowy i miejsce akcji, mimo wszystko założyłem, że mogłem się przesłyszeć, ale nie. Wracam z toalety, włączam na drugi fragment i tym razem słyszę Morozowskiego: Pani Bikont powiedziała, że Niemcy nie mieli zdolności rozpoznawania Żydów. Jezus Maria! Oni naprawdę to powiedzieli, oboje, i jeszcze powtórzyli po sobie. Pani biolog nigdy nie słyszała o niemieckiej „naukowości” opartej na mierzeniu czaszek i garbatych nosów, w poszukiwaniu Untermensch, a pan dziennikarz nigdy nie oglądał wojennych filmów z czasów PRL, w których esesmani nakazywali Żydom ściągać spodnie. Czy jestem zdziwiony poziomem wiedzy i propagandy? Nie, w końcu opisałem zachowanie dziennikarza TVN i autorytetu z „Gazety Wyborczej”, a oni zawsze donosili na Polaków, ponieważ Niemcy nie mają zdolności rozpoznawania Polaków.