"Daily Mail" odniósł się do informacji opublikowanych wczoraj przez "Daily Telegraph", według których Soros za pomocą stworzonej przez siebie Open Society Foundation zdecydował się wesprzeć kampanię "Best for Britain"; kampania ta ma doprowadzić do powtórzenia referendum w sprawie członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Miliarder miał również podjąć w swoim londyńskim domu sześciu sponsorów rządzącej Partii Konserwatywnej w nadziei, że przekona ich do przekazania darowizny na rzecz jego inicjatywy.

Redakcja tabloidu zaznaczyła, że pomysł stworzenia kampanii reklamowej, która miałaby doprowadzić do zmiany decyzji o opuszczeniu UE przez Wielką Brytanię, to "obelga dla brytyjskiej demokracji - równie obraźliwa, co sugerowane próby wpływania przez Rosję na wybory prezydenckie w USA na korzyść Donalda Trumpa".

Dla Sorosa mamy prostą wiadomość: odczep się od brytyjskiej polityki. Nie chcemy twoich brudnych pieniędzy, przestań wtrącać się w naszą demokrację. (...) Nasi obywatele mają świadomość, że gdybyśmy mieli wycofać się z decyzji (o Brexicie), to stalibyśmy się pośmiewiskiem świata. (...) To może pasować panu, Goldman Sachs i Sir Martinowi (Sorrellowi), któremu ciężko się żyje za 48 milionów funtów, ale dla patriotycznych Brytyjczyków, którym zależy na ich kraju, nie ma odwrotu (od tej decyzji)"

- napisano.

W zamieszczonym na pierwszych stronach gazety artykule poświęconym Sorosowi podkreślono, że miliarder sam pisał kiedyś o sobie, że "ma wyolbrzymione mniemanie o swoim znaczeniu".

Mówiąc szczerze, uważałem siebie za jakiegoś boga. (...) Rzeczywistość zbliżyła się wystarczająco do mojej fantazji, abym mógł przyznać się do tego sekretu

– tłumaczył w opublikowanej w 1987 roku książce "Alchemia Finansów".

To wyznanie (...) może przynajmniej częściowo tłumaczyć, dlaczego miliarder zdecydował się spędzić ostatnie lata życia na mieszaniu w polityce w niemal każdym zakątku świata

– ocenił "Daily Mail".

Gazeta zaznaczyła, że działania Sorosa są "pełne sprzeczności", bo jego fundacja jako jeden ze swych celów wskazuje "budowanie żywotnych i tolerancyjnych demokracji, których rządy ponoszą odpowiedzialność i włączają swoich obywateli" w procesy decyzyjne, tymczasem miliarder chce teraz wesprzeć finansowo kampanię przeciwko referendum w sprawie Brexitu, które "było jednym z największych przykładów demokracji (...) w brytyjskiej historii".