Pochodzącą z Libiąża wolontariuszkę wspominają: rodzice, siostra, chłopak, wujek-biskup, koleżanka ze studiów, nauczycielka śpiewu ze szkoły muzycznej, przyjaciele z duszpasterstwa akademickiego w Gliwicach i Wolontariatu Misyjnego "Salwator", w tym także Anita Szuwald, z którą 8 stycznia zeszłego roku Helena wyjechała na placówkę sióstr służebniczek dębickich w Cochabambie.

Książka powstała w niecały rok po śmierci Heleny. Pierwsze rozmowy przeprowadziliśmy kilka tygodni po tragicznych wydarzeniach w Boliwii. Chodziło nam o zachowanie wspomnień i emocji najbliższych związanych z Heleną, które z czasem będą się zacierały, a które zostały w tych dramatycznych okolicznościach mocno wyostrzone – poinformował Przemysław Radzyński, który wspólnie z Eweliną Gładysz prowadził wywiady.

Dodał, że "za kilka lat o szczegółach czy drobnostkach, które składają się na opis pięknego życia wielu może już nie pamiętać, a przecież ludzkie życie składa się z takich właśnie drobnych elementów".

Zaznaczył, niektórzy rozmówcy dostrzegają w wydarzeniach z Boliwii sens, inni go absolutnie nie widzą, a jeszcze inni nie byli gotowi, żeby o tym rozmawiać.

Nasi rozmówcy pochodzą z różnych środowisk, w których funkcjonowała na co dzień Helena i ta książka - na ile to możliwe - daje obraz jej zaangażowania, pasji, ale także jej codzienności – podkreślił.

Tytuł książki nawiązuje do fanpage'a, który Helena i Anita założyły przed wyjazdem z Polski: "Boliwia: Misja Możliwa". Jej uzupełnieniem są zdjęcia z prywatnego archiwum rodziny.