Władysław Frasyniuk miał stawić w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, która wezwała go w sprawie naruszenie nietykalności cielesnej policjanta podczas zadymy Obywateli RP, którzy chcieli zakłócić miesięcznicy smoleńskiej.

Frasyniuk do prokuratury nie pojechał, ale pojawił się za to w programie "Fakty po Faktach" w TVN24, gdzie w absurdalny sposób tłumaczył, że na przesłuchanie nie wybrał się, bo "przestało istnieć w Polsce państwo prawa".

- Prokuratura teraz sprawdzi, czy wpłynęło usprawiedliwienie niestawiennictwa i podejmie działania zgodnie z Kpk. - zapowiedział rzecznik prokuratury Łukasz Łapczyński.

Wszyscy wobec prawa jesteśmy równi; mam nadzieję, że wymiar sprawiedliwości również z Władysławem Frasyniukiem sobie poradzi, jeśli rzeczywiście na wezwania się nie stawiał – mówiła w piątek rzeczniczka PiS Beata Mazurek.

Pojawił się też komentarz działacza KOD, który jednak nie spodoba się Frasyniukowi.


Czytam o kolejnym, strzelistym akcie nieposłuszeństwa obywatelskiego. Władysław Frasyniuk oświadczył, że nie stawi się na wezwanie prokuratora. No i fajnie. Prokurator zarządzi zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie. Bo w takiej sytuacji wręcz musi. I nie jest to prawo PISu tylko Kodeks Postępowania Karnego, obowiązujący od 1997 r. Obowiązujący wszystkich
– napisał na profilu społecznościowym działacz KOD.
 

CZYTAJ WIĘCEJ: Frasyniuk - zamiast do prokuratury - poszedł do TVN24. A Kolenda-Zaleska? Co ona wygadywała...