Zwłoki znaleziono w łodzi ratunkowej na pokładzie tankowca Sanchi. Jak donosi CCTV, ratownikom udało się na mniej niż 30 min. dostać na pokład płonącego statku i uzyskać "dane oraz nagrania wideo". Wejście do pomieszczeń, gdzie mogą przebywać marynarze, okazało się niemożliwe z powodu ekstremalnie wysokiej temperatury.

We wtorek ratownicy wydobyli ciało jednego z marynarzy. Na statku może znajdować się jeszcze wciąż 29 członków załogi.

Przedstawiciele irańskiej firmy, która jest właścicielem tankowca twierdzą, że marynarze mogą przebywać w maszynowni, która znajduje się poniżej poziomu wody i gdzie może nie być pożaru.

Sanchi podryfował w środę po południu do wyłącznej strefy ekonomicznej Japonii. Silny wiatr sprawił, że jednostka oddaliła się od wschodnich wybrzeży Chin.

Południowokoreańskie ministerstwo ds. oceanów i rybołówstwa poinformowało, iż tankowiec może palić się nawet przez miesiąc. Chińskie władze ostrzegały przed wyciekiem ropy i katastrofą ekologiczną spowodowaną wybuchem lub zatonięciem jednostki.

Tankowiec Sanchi, należący do głównej irańskiej firmy zajmującej się transportem ropy National Iranian Tanker Co, transportował prawie milion baryłek tzw. lekkiej ropy do Korei Południowej. 6 stycznia wieczorem zderzył się z hongkońskim frachtowcem CF Crystal na Morzu Wschodniochińskim na wysokości Szanghaju, w odległości ok. 250 km od wybrzeża. Po kolizji na tankowcu wybuchł pożar.