Skandale z molestowaniem seksualnym w Hollywood są ostatnio niemalże codziennością. Teraz o napaść seksualną aktora i producenta kina akcji Stevena Seagala oskarżyła Regina Simons.

Jak podała kobieta, w 1993 roku – gdy miała 18 lat – została zaproszona przez Seagala na imprezę z okazji zakończenia zdjęć do filmu „Na zabójczej ziemi”. Gdy przybyła na miejsce, miało okazać się, że jest jedynym gościem. Wtedy miało dojść do ataku.

Zabrał mnie do pokoju, zamknął drzwi i zaczął całować. Zaczął mnie rozbierać i zanim się zorientowałam, był już na mnie i mnie gwałcił... Nie byłam wtedy aktywna seksualnie. Ludzie zawsze opowiadają, że trzeba uciekać lub walczyć. Ale mnie sparaliżowało

– powiedziała w rozmowie z „The Wrap" Simons.

Dlaczego o sprawie mówi dopiero teraz? Jak tłumaczy kobieta, nie zgłosiła tego na policję, ponieważ „jest mormonem i bała się ostracyzmu ze strony innych członków wspólnoty” – czytamy na rmf24.pl.

Nie jest to pierwsza kobieta oskarżająca aktora o napaść seksualną. Zrobiły to już holenderska modelka Faviola Dedis, oraz aktorki Jenny McCarthy i Portia de Rossi.