Wszystko dzieje się przy okazji tematu aborcji, który miał być kłopotem dla partii rządzącej. Założę się, że w myślach opozycja widziała rozkładające się parasolki i siebie na barykadach protestów ratujących kobiety. No i nic z tego. Okazało się, że opozycja nawet w takich sprawach nie jest w stanie narzucić własnej narracji. Cała sytuacja pokazuje również, że w polityce nie chodzi o to, aby uciekając przed lwem, być szybszym od lwa. Wystarczy być krok przed najwolniejszym. W ostatnim wyścigu PiS okazało się szybsze i od PO, i od Nowoczesnej.