Dziś premier Beata Szydło wystąpiła w Sejmie przed rozpoczęciem debaty nad wnioskiem o wotum nieufności dla jej rządu. Zdaniem premier, wniosek jest "po prostu stekiem kłamstw, oszczerstw wobec polskiego rządu".

- Jest wnioskiem, który nie tylko obraża inteligencję Polaków, ale też zabiera po prostu czas wysokiej Izbie, bo wydaje mi się, że w tej chwili jest dużo więcej ważnych spraw, którymi powinniśmy się zajmować, niż dyskutowanie na temat takich kłamliwych oszczerstw

 - mówiła szefowa rządu.

W jej ocenie, wniosek o wotum nieufności "służy tylko i wyłącznie tym, którzy chcą, żeby w Polsce dobrze się nie działo, którzy chcą i myślą o tym, jak zdestabilizować sytuację w naszej ojczyźnie".

Podczas przemówienia Szydło posłowie opozycji krzyczeli "do dymisji", a także nieustannie przeszkadzali w spokojnym wysłuchaniu wystąpienia. Prowadzący obrady wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński przeprosił premier Szydło za okrzyki i zachowanie polityków opozycji. 

Sprawę skomentował na Twitterze również marszałek Senatu, Stanisław Karczewski, proponując nową definicję "totalnej opozycji":