Przed meczem w Radomiu AZS miał na koncie tylko dwie ligowe wygrane i siedem porażek. Zniechęceni słabymi wynikami szefowie koszalińskiego klubu postawili na zmianę - w spotkaniu z Rosą na ławce AZS-u zadebiutował nowy trener, Serb Dragan Nikolić.

Nowe otwarcie zapowiadał także prezes Rosy Piotr Kardaś. - Wierzymy mocno, że szybko wrócimy na ścieżkę zwycięstw i wspólnie z kibicami będziemy się cieszyć z marszu w górę tabeli, że po tej przerwie wrócimy silniejsi - mówił. Wtórował mu Wojciech Kamiński. - Pozytywów jest sporo, ale pamiętajmy, że mecze wygrywa się przede wszystkim na boisku. Trzeba zagrać swoją koszykówkę, podyktować własne warunki, utrzymać koncentrację przez cały pojedynek - wyliczał trener.

Bardziej skoncentrowani byli jednak goście, którzy wyraźnie chcieli pokazać się nowemu trenerowi. Koszalinianie szybciej uporządkowali grę defensywną, a skutecznością imponowali też strzelcy AZS-u, na czele z Damianem Jeszke. Rosa, tak jak przed przerwą na kadrę, grała nierówno, a pojedyncze zrywy Michała Sokołowskiego czy Patrika Audy nie miały większego wpływu na przebieg spotkania. - Tym razem zadziałał efekt nowej miotły - triumfował Nikolić. Jego drużyna ostatecznie wygrała 92:75 i niewykluczone, że na dobre zburzyła spokój w gabinetach radomskich działaczy.

Jeszcze przed przerwą na poważne zmiany zdecydowali się włodarze Legii. Wieloletniego trenera, Piotra Bakuna, na ławce trenerskiej zastąpił Tane Spasev. Macedończyk ma już za sobą ligowy debiut - legioniści przegrali z mistrzem Polski, Stelmetem Zielona Góra, 78:95 i była to już dziewiąta porażka Wojskowych w tym sezonie. Powody do optymizmu jednak są - widać postęp w organizacji gry, defensywie, legioniści pracują też nad poprawą motoryki. W tym celu Spasev ściągnął do Warszawy Hiszpana Alejandra Garcię Toledo, z którym pracował już w Chimki Moskwa.

- Mocno ćwiczymy na treningach i zawodnicy dostali szansę. To, czy będziemy cokolwiek zmieniać i kiedy - zobaczymy. To jest Legia, tu musi być walka i ciężka praca. Nikt nie oczekiwał od nas, abyśmy pokonali Stelmet różnicą kilkunastu punktów. Od nas należy oczekiwać walki na 110 procent - podkreśla Spasev.