Iwan Wyrypajew powiedział kiedyś, że dziś największym objawem awangardy jest wierność tradycji. To dlatego zdecydował się na klasyczne ujęcie „Wujaszka Wani”.

Uważam, że dramat powinien być wystawiany dokładnie tak, jak został napisany, ponieważ treść i forma są nierozłączne. Tu nawet nie chodzi o jakieś dogmaty czy skrajny konserwatyzm – sięgając do przykładu „Wujaszka Wani”, ten tekst po prostu nie wybrzmiałby w pełnej krasie, gdyby został uwspółcześniony – czy to kostiumami, czy scenografią. Poza tym nie bez powodu autor zamieszcza w tekście didaskalia

- wyjaśnia reżyser.

W obsadzie spektaklu zobaczymy m.in. Andrzeja Seweryna, Karolinę Gruszkę, Magdalenę Różczkę i Macieja Stuhra. Wyrypajew podkreśla, że to wielki zaszczyt pracować z takę ekipą.

Czasem siedzę na widowni podczas próby i naprawdę nie mogę uwierzyć w to, że możemy razem pracować. To są naprawdę wybitni aktorzy, a i atmosfera, która panuje na próbach, jest bardzo dobra. Najgorsze tylko jest to, że w razie niepowodzenia „Wujaszka” nie będę mógł obarczyć winą obsady

- dodaje, śmiejąc się.

Co współczesny odbiorca może wynieść z dzieł Czechowa? Zdaniem reżysera to samo co ze spotkania z dziełami Mozarta czy Beethovena – a zatem dotknięcie geniuszu, bo według niego Czechow był geniuszem.

Jego twórczość jest ponadczasowa – wystarczy przyjrzeć się stworzonym przez niego postaciom i specyfice ich wzajemnych relacji, by dostrzec mechanizmy, które towarzyszą nam do dziś

- twierdzi.

Całość wywiadu w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".