- Jak słyszę od niektórych, że ludzie, którzy się ujawniają, to ekshibicjoniści, to uważam, że to jest ocena bardzo nie na miejscu oraz bardzo krzywdząca. Zawsze będą pewne wyjątkowe sytuacje, kiedy osoby będą się odwoływać do czegoś, co nie miało miejsca w ich życiu, ale my nie możemy się odnosić do nich, tylko do tej większości, która została pokrzywdzona - podkreśliła Kotoro.

Dodała, że wstyd, skrępowanie oraz lęk przed oceną społeczną powodują u osoby pokrzywdzonej "chęć trzymania sprawy w tajemnicy". W ocenie Kotoro osoby, które doświadczyły molestowania seksualnego, często potrzebują czasu i "spojrzenia na sprawę z innej perspektywy".

Zdaniem Kotoro temat molestowania seksualnego "jest wielkim tabu w naszym kraju".

- O tym się nie mówi, obiegowa opinia jest bardzo często taka, że osoba, która jest ofiarą, sama się o to prosiła, sama sprowokowała. Społeczeństwo zamiast reagować, dawać ochronę ofierze, na ogół szuka w niej winy - powiedziała.

Jak dodała, milczenie społeczne może powodować przekonanie ofiary o własnej winie, bo "innym to się nie przytrafia".

Kotoro podkreśliła, że każdy człowiek inaczej reaguje na doświadczenie molestowania seksualnego, ale zazwyczaj jest to uczucie upokorzenia i lęku.

- Jedna osoba zamknie się na inne relacje, związki. Druga przeciwnie - pomyśli: "skoro moja granica została złamana, to nie ma zasad i mogę robić różne rzeczy". To pokazuje, jak skrajnie potrafimy reagować na tego typu zdarzenia - wyjaśniła.

Zdaniem Kotoro, o molestowaniu seksualnym powinniśmy mówić głośno, ale też starać się mu zapobiegać. Podkreśliła, że "każdy ma prawo do takich granic, jakie chce sobie sam wytyczyć".