Pierwotny kształt projektu ustawy zakładał zakaz handlu we wszystkie niedziele. Ostatecznie Sejm przegłosował etapowe ograniczenie handlu, od 1 marca 2018 r. będą dwie niedziele handlowe w miesiącu, w 2019 r. – tylko jedna, a dopiero od 2020 r. dojdziemy do tego, co założono w pierwotnej wersji. Przyjęto pośrednie rozwiązanie, chociaż wicepremier Mateusz Morawiecki, strażnik gospodarki, publicznie wypowiedział się, że nie ma nic przeciwko zamknięciu sklepów we wszystkie niedziele.

Podobnego zdania jest prof. Andrzej Barczak z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.

Twierdzenie, że gospodarka na tym straci, uważam za zawracanie głowy

– stwierdził. Podobne ograniczenia w handlu istnieją od lat w części krajów europejskich. Gospodarka niemiecka, francuska, austriacka nic na tym nie tracą. Zdaniem prof. Barczaka także w Polsce w niedziele powinno być wszystko zamknięte, z wyjątkiem stacji benzynowych.

Poseł PiS u Janusz Śniadek uważa, że uchwalony kształt ustawy to wszystko, co w tej sytuacji możliwe było do osiągnięcia. W jego opinii jest to naprawdę wyważona, rozsądna ustawa, która nie utrudni Polakom życia. Jak podkreślił przewodniczący Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Alfred Bujara z NSZZ „Solidarność”, ta ustawa to i tak historyczne wydarzenie.

Na tę chwilę czekaliśmy 28 lat. Od okresu transformacji cały czas zabiegaliśmy o zakaz handlu w niedziele

– powiedział Bujara.

Episkopat Polski uznał przyjętą przez Sejm ustawę za niesatysfakcjonującą, jednocześnie przyznał, że to krok w dobrym kierunku. 

Biskupi podkreślają konieczność przywrócenia całemu społeczeństwu niedzieli jako dnia wypoczynku i czasu budowania więzi rodzinnych. Wskazują również, że niedzielny odpoczynek nie może być luksusem dla wybranych, lecz stanowi nierozłączny element sprawiedliwego traktowania wszystkich pracowników. Stąd pilna potrzeba wprowadzenia wszystkich niedziel wolnych od pracy, podobnie jak to już ma miejsce w wielu krajach Unii Europejskiej

– zaznaczył ksiądz Paweł Rytel-Andrianik, rzecznik prasowy Episkopatu Polski.