Sprawa bardzo interesuje Polaków, bo większość z nas chciałaby, by słońce zachodziło zimą później, nawet kosztem ciemnych ranków. Wynika to ze zmiany trybu życia – kiedyś zaczynaliśmy wcześniej pracę, na ogół w fabryce. Dziś jest inaczej. Ponadto deficyt słońca sprzyja różnym chorobom i zaburzeniom nastroju. Lekarze podkreślają, że np. depresja pochłania w Polsce podobną liczbę ofiar co wypadki samochodowe. Koszty finansowe też są ogromne i nie rekompensuje ich mniejszy koszt zużycia energii elektrycznej. Dlatego może ten „populizm czasu” nie jest taki zły. Obowiązujący czas to w końcu sprawa umowna.