Cała sprawa dotyczy publikacji Leszka Szymowskiego z lipca 2016 roku. Autor posunął się m.in. Do sugerowania, jakoby Dorota Kania miała współpracować z ABW w zamian za informacje. Szymowski zarzucał również dziennikarce współpracę z wojskowymi służbami specjalnymi i pisanie za pieniądze tekstów pod ich dyktando.

- To były oczywiste nieprawdy. Skontaktowaliśmy się z redakcją i zażądaliśmy sprostowania. Redaktor naczelny Tomasz Sommer odmówił, więc sprawa trafiła do sądu - relacjonuje przebieg całej sprawy na łamach portalu Wirtualnemedia mecenas Maciej Zaborowski.

Sąd Okręgowy zdecydował, że sprostowanie należało zamieścić. Tymczasem redakcja „Najwyższego Czasu!” niejako uprzedzając wyrok, zdecydowała się jednak na publikację sprostowania o treści wymaganej przez Dorotę Kanię.

- Tekst opublikowany na łamach „Najwyższego Czasu!” zawierał kłamstwa. Jesteśmy usatysfakcjonowali przeprosinami, jednak nie wykluczamy podjęcia dalszych kroków – stwierdza w rozmowie z portalem niezalezna.pl Dorota Kania.

Pełnomocnik dziennikarki informuje, że jest przygotowany także pozew cywilny o naruszenie dóbr osobistych Doroty Kani i zastrzega, że jeśli strony nie dojdą w tej sprawie do porozumienia, również i w tym przypadku sprawa zostanie skierowana na drogę sądową.