Początkowo kibice, którzy przyszli do hali MOSiR, przecierali oczy ze zdumienia. Gracze Rosy szaleli na parkiecie, co i rusz zaskakując zdezorientowanych przeciwników. Świetna obrona i skuteczny atak sprawiły, że po pierwszej kwarcie radomianie prowadzili aż 17 punktami! Wspaniale spisywali się zwłaszcza Michał Sokołowski, który rzucił 10 punktów i Kevin Punter, który zdobył o dwa punkty mniej. Pod koszem szaleli Patrik Auda i Jarosław Trojan, z ławki świetne wejście zaliczył Igor Zajcew. - Te pierwsze 10 minut w naszym wykonaniu było po prostu idealne - przyznał Sokołowski.

Rosa była w niebie, ale już w drugiej kwarcie zaczęła się jej szybka podróż do piekła. Niemcy jakby ocknęli się z letargu i wkrótce pokazali, że nieprzypadkowo zasiadają w fotelu lidera Bundesligi. Gracze Medi zaczęli rozbijać radomian szybkimi atakami, o których jeszcze przed meczem mówił trener Wojciech Kamiński. - Żeby wygrać, musimy im w tych atakach skutecznie przeszkadzać - ostrzegał.

To się nie udało. Przyjezdni nie grali może z polotem i wirtuozerią, ale imponowali konsekwencją i powtarzalnością, z którą koszykarze Rosy zupełnie nie umieli sobie poradzić. - Pięć minut drugiej kwarty było straszne. Popełniliśmy mnóstwo błędów i słono nas to kosztowało. Zawodnicy Medi wchodzący z ławki grali bardzo dobrze i byli bardzo pewni siebie - potwierdził Kamiński, który nie był zadowolony z gry obronnej swojego zespołu. - Defensywa to przede wszystkim dyscyplina i walka, a tego nie widziałem w grze moich zawodników - powiedział.

Nie do zatrzymania dla radomskich podkoszowych był zwłaszcza Andreas Seiferth (24 pkt), który mecz zaczął na ławce. Dobrze spisywał się James Robinson, ale tak naprawdę widać było, jak bardzo wyrównany zespół mają Niemcy i jak dobrze kolejni zawodnicy są w stanie wypełnić powierzone im zadania. W drugiej kwarcie goście zmniejszyli stratę z 17 punktów do zaledwie trzech, a prawdziwą siłę pokazali po przerwie, zyskując coraz większą przewagę. Mecz wygrali 17 punktami. - Zaczęliśmy tragicznie, ale w trudnym momencie staliśmy się znów drużyną i krok po kroku odebraliśmy Rosie pewność siebie - stwierdził trener Medi, Raoul Korner.