Przynajmniej oficjalnie nie wiadomo, na kogo mieli się powoływać zatrzymani menedżerowie, a także czy faktycznie było to prawdą.

To zasadnicza kwestia. Tym bardziej że obecnie toczy się kilkanaście śledztw dotyczących powoływania się na najważniejszych przedstawicieli polskich organów ścigania, którzy zupełnie nie mieli o tym pojęcia. Ostatnie akcje CBA wskazują, że wreszcie hasło „nie ma świętych krów!” zaczęło być realizowane.