– Hanna Gronkiewicz-Waltz właśnie otwiera 2 km bulwarów nad Wisłą, które są piękniejsze niż w Paryżu – rzucił polityk. Pomijając już fakt, że w ostatnim miesiącu nie oddano do użytku 2 km bulwaru, lecz rozpisano przetarg na modernizację 400-metrowego fragmentu, to jednak pan poseł o paru kwestiach zapomniał. Nie wspomniał, że żaden z odcinków tej inwestycji nie został oddany w terminie, a ich remont kosztował tyle, że przez warszawiaków są nazywane bulwarami „imienia WSI”. Poseł jednak brnął dalej i opowiadał o tym, jak Warszawa, dzięki PO i HGW stawała się centrum biznesowym Europy Środkowej. Wcześniej Polska to był, według jego słów, kraj postpegeerowski. Nitras opisywał wszystko obrazowo, gestykulując przy tym, jakby tłumaczył coś mieszkańcom Trobriandów. „Pewnie część z Państwa miała okazję lecieć samolotem. (…) Takiego city, jakie jest w Warszawie, nie ma nigdzie” – tłumaczył. Poseł wie, bo „dużo” lata samolotem. W większości za nasze pieniądze. Po obejrzeniu Nitrasa stwierdzam, że nadal PO nie rozumie, dlaczego przegrała wybory. Nadal myślą, że ludzie łykają to, co oni mówią, jak Cezary Baryka wizję szklanych domów. Panie Nitras, mieszkańcy Gostynina w większości widzieli bulwary w europejskich stolicach. Wiedzą, że to norma. Wiedzą też, że normą nie jest natomiast złodziejstwo kamienic. I może Pan to zrozumie, gdy zacznie Pan rozmawiać z Polakami, zamiast ładować propagandę mieszkańcom Tenkraju.