Polka rozpoczęła konkurs od dwóch czystych skoków (1,84 i 1,88), jednak na kolejnych wysokościach miała problemy. W drugich próbach zaliczyła 1,92 i 1,95. Kluczowa dla losów konkursu okazała się wysokość 1,97. Bez problemów pokonały ją prowadzące Rosjanka i Ukrainka, a Lićwinko - dopiero w trzecim skoku. Polka mogła jednak odetchnąć z ulgą, bo jej rywalki do medalu - Niemka Marie-Laurence Jungfleisch oraz Brytyjki Katarina Johnson-Thompson i Morgan Lake - i tak strąciły poprzeczkę trzy razy.

- Po eliminacjach byłam dobrze nastawiona, ale to nie był łatwy konkurs. Powiedziałam sobie przed nim, że co by się nie działo to będę walczyć o medal do ostatniej kropli krwi. Jestem szczęśliwa. Rekord sezonu wyrównany, rekord stadionu, no i brąz. Nareszcie, po tylu latach. Wiedziałam, że nie mogę się poddać, bo tak ciężko pracowałam na ten medal i jestem w dobrej dyspozycji - powiedziała Lićwinko na antenie TVP.

Lasickiene, która jedynie w pierwszej próbie strąciła poprzeczkę na 1,99, trzykrotnie atakowała 2,08, ale nie udało jej się pokonać wysokości gorszej o centymetr od rekordu świata Bułgarki Stefki Kostadinowej z 1987 roku.
Z kolei wynik 2,01 to życiowy rekord srebrnej Lewczenki

Do tej pory biało-czerwoni wywalczyli w Londynie siedem medali: dwa złote w rzucie młotem Anity Włodarczyk i Pawła Fajdka, dwa srebrne Adama Kszczota w biegu na 800 m i Piotra Liska w skoku o tyczce oraz trzy brązowe: Malwiny Kopron i Wojciecha Nowickiego w rzucie młotem oraz Kamili Lićwinko w skoku wzwyż.