Piosenki patriotyczne wydają się osobną kategorią w muzyce. To chyba źle. Takie rozgraniczenie może być formą marginalizacji utworów patriotycznych. Próbą wyodrębnienia z muzyki.

Nie należy doszukiwać się problemu, lecz cieszyć się, że ludzie chcą pisać takie piosenki, a przede wszystkim że młodzi ludzie chcą słuchać piosenek patriotycznych. Każdy gatunek muzyczny ma swojego odbiorcę. Nie sądzę, aby próbowano na siłę coś wyodrębniać. To jest bardzo poważna tematyka, a naród czasami woli śpiewać piosenki lekkie, łatwe i przyjemne, co ostatnio jest bardzo widoczne. Po utwory patriotyczne sięga wysublimowany odbiorca, który przede wszystkim interesuje się tą tematyką. Nie zauważyłam, żeby miała miejsce jakaś forma marginalizacji. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że odbywa się coraz więcej tego typu koncertów, również dzięki Darkowi Malejonkowi. Poza tym bardzo młodzi ludzie przychodzący na koncerty znają teksty na pamięć. Czy to nie jest wystarczający dowód, że muzyka patriotyczna ma się dobrze?

Koncert 15 sierpnia, którego jest Pani gwiazdą, jest też festynem ze wspólnym rodzinnym śpiewem. Czy dla artystki Pani rangi jest w tym coś deprymującego?

Pani Sylwio, to jest właśnie mój zawód! Ja nie śpiewam wyłącznie dla zarobku, tylko przede wszystkim dla ludzi. Piknik, festyn czy wielka gala – jaka jest w tym różnica? Czy gdzieś siedzą lepsi lub gorsi ludzie? Ja za każdym razem przychodzę ze swoją muzyką. Trudniejszą. Nie taką, jak za czasów Brathanków. I w momencie, kiedy widzę bawiących się ludzi, którzy wcześniej nigdy tych utworów nie słyszeli, to mi już nic więcej nie potrzeba.

Jakie utwory znajdą się w repertuarze? I za co ceni sobie Pani taki repertuar? 

Zaśpiewam „Za wolność” – to utwór, który napisałam do projektu Darka Malejonka „Morowe Panny” – oraz „Gdzie są kwiaty z tamtych lat”, utwór bardzo mi bliski, śpiewałam go w spektaklu teatralnym reżyserowanym przez Martę Mesaros, „Edith i Marlene”, gdzie grałam właśnie Marlenę Dietrich. Za co sobie cenię ten repertuar? Jestem wychowana w polskiej rodzinie na Zaolziu w duchu patriotycznym. Kocham i cenię Polskę za niezwykłą odwagę, za którą niejednokrotnie ponosiła ogromne konsekwencje. Nie mogę być pewna (tak chyba jak wielu z nas), czy znalazłabym w sobie siłę, by np. walczyć. Za to mogę oddać hołd właśnie muzyką tym, którzy ją mieli. Dlatego cenię sobie cały projekt, w którym brałam udział, i Marlenę Dietrich, która poświęciła swoją karierę, żeby aktywnie wspierać żołnierzy na froncie.

Wspominam Pani piosenkę „Panie generale” z płyty „Panny Wyklęte”, a w niej słowa: „Panie Generale/Oddajcie mi syna/Muszę go pochować/Jego śmierć to moja wina/Sama go uczyłam/Co to znaczy Orzeł/Że za honor Polski/Zawsze bić się może”. Żyjemy w wolnym kraju. Chyba nie jest łatwo utożsamić się ze słowami, które niosą tak potężny ładunek emocjonalny?

Mimo że sama ten tekst napisałam, to przeszły mnie teraz ciarki... Tak. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czuje matka pisząca te słowa, i od razu cisną mi się łzy. Nigdy nie chcę zaznać takiego uczucia i życzę nam wszystkim – matkom, żonom i córkom – żebyśmy nie musiały.
 

CZYTAJ WIĘCEJ: Festyn Patriotyczny „Nam twierdzą będzie każdy próg”