Pod koniec lipca żużlowiec korzystał z egzoszkieletu.

- Używaliśmy tego urządzenia dwa dni. Jak najbardziej byłoby ono przydatne w rehabilitacji, ale go nie posiadamy, a tylko pożyczaliśmy. Gdyby było u nas, to byśmy je wykorzystywali na co dzień. Nie jest jednak tak, że to urządzenie warunkuje postęp rehabilitacji, wprowadzałoby rewolucję. Po prostu by ją ułatwiało. Program rehabilitacji został wcześniej ustalony i jest realizowany - wspomniał dr Radziszewski.

Sam pacjent pozytywnie odniósł się do wykorzystywania tego sprzętu.

- Jeżeli ktoś nie może samodzielnie chodzić, a przy pomocy urządzenia, nawet z dodatkową pomocą balkonika, może tego dokonać, ma to pozytywny wydźwięk psychologiczny, mocno motywujący - ocenił lekarz.

Wskazał, że stan funkcjonalny pacjenta się poprawia.

- W jednym aspekcie bardziej, a w innych mniej. Stan funkcjonalny jest wypadkową wielu czynników, drobnych części. Rehabilitacja jest kompleksowa, a zabiegów wiele. Stymulujemy pacjenta za pomocą różnych bodźców. Obecna jest również, co oczywiste, farmakoterapia. Sytuacja zdrowotna ciągle się zmienia, ale nie możemy o tym mówić w ujęciu zero-jedynkowym. Jest to proces leczenia i nie jest tak, że danego dnia widzimy na skali pięć, drugiego dziesięć, a trzeciego piętnaście. Czasami jest tak, że długo jest zero, a po dłuższym czasie jeden. Nie chcę wchodzić w szczegóły, ale zanim pacjent zaczyna chodzić, to musi najpierw poprzedzać to szereg małych usprawnień - podkreślił dr Radziszewski.

Lekarz nie chciał mówić o terminie, w którym żużlowiec może zostać wypisany z kliniki.