Jak mówił, resort idzie w kierunku synchronizacji energetycznej z Litwą, by pomóc Litwie oddzielić się od systemu rosyjskiego.

Jego zdaniem, zakup rafinerii był potrzebny.

- Rafineria Możejki mogła pracować dobrze, ale widocznie komuś zależało na tym, by pokazać, że ta decyzja o jej zakupie, ten plan utrzymania niepodległości, suwerenności lansowany przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie jest słuszny i on przynosi straty. [...] Orlen jest dużym podatnikiem, jeżeli chodzi o Litwę. Ponadto Polsce i Litwie służy współpraca, która będzie kontynuowana w sprawach energetycznych szerzej pojętych. Tu chodzi o współpracę całego bloku państw Europy Środkowej, która jest podejmowana.

- powiedział Tchórzewski.

Pytany o chęć sprzedaży rafinerii rosyjskiemu biznesmenowi Igorowi Sieczynowi, o której mówili b. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i b. szef Orlenu Jacek Krawiec na ujawnionych przez TVP Info nagraniach z restauracji „Sowa i Przyjaciele”, minister Tchórzewski podkreślił, że nie był to przypadek, iż Sieczyn był zainteresowany jej zakupem, bo był wicepremierem Rosji, w momencie, gdy Polsce odcięta była możliwość korzystania na Litwie z ropociągu „Przyjaźń”. Obserwatorzy oceniają, że awaria ropociągu to zemsta Rosji, która była niezadowolona, że litewską rafinerię nabyła polska firma, a nie rosyjska.

- Parząc na to można powiedzieć, że była to duża niefrasobliwość, jeżeli chodzi o dbanie o interesy Polski. Na sprzedaży Możejek Igorowi Sieczynowi Polska i Litwa by poważnie straciła, jeżeli chodzi o suwerenność energetyczną. Żart i kpina z jakim podchodzono do głównych strategicznych interesów polskich ocierają się o zdradę narodową.

- ocenił minister.