Zagadać się na śmierć

Zagadać się na śmierć - niezalezna.pl
foto:

W Polsce każda reforma zaczyna się od gadania i na gadaniu kończy. Gadanie jest bowiem tak długie i męczące, że na działanie nie ma już siły ani czasu. Jest to nawet wygodne, gdyż nic nie robiąc, nikomu się nie narażamy, a teatr pt. „ostry spór na ekranie TV” przysparza tylko popularności: „Ale mu dołożył!”. Trwa więc przedstawienie. Gawędziarze udają działanie i wygrywają, gdyż później będą mogli oddać się jeszcze drugiemu ulubionemu zajęciu – narzekaniu. Znów wszyscy nas skrzywdzili, bo Polska nie leży na Madagaskarze. Znów winni straconym okazjom są wszyscy inni, tylko nie Polacy – wieczne ofiary niesprzyjających okoliczności. Leży polski Obłomow na kanapie, popija piwo i zastanawia się, jakie ma gwarancje, że odniesie sukces, jeśli podejmie jakieś działanie. Co rusz otrzymuję pytania, jakie są gwarancje sukcesu. Po co coś robić, skoro szanse są niepewne. Dopóki nie podejmie się działania, istnieją jedynie gwarancje przegranej. A w toku akcji pojawiają się czynniki, których przewidzieć nie można. Polski Obłomow musi jednak mieć 100-procentową pewność, że się uda, gdyż jest pewny, iż właśnie się nie powiedzie. Każdy projekt spotyka się z ripostą – to się nie uda. Po co więc zwlekać się z kanapy? A jeśli już, to niech ruszy się sąsiad, bo mnie to się nie opłaca. Kanapa pewniejsza. Uwagi te dotyczą w takim samym stopniu przeciętnych Polaków, jak i polityków. Różnica polega jedynie na tym, że ci drugi muszą publicznie nieustannie opowiadać, jak to zreformują Polskę i będzie dobrze, bo mają plany, żeby było dobrze, przecież chcą, by było dobrze, ponieważ Polacy zasługują, żeby było dobrze itp., itd. I najważniejsze – żadnych konkretów, żadnego działania, zero zmian.

Opinie użytkowników

A czy nie żyjemy w czasach dekadencji i hedonizmu? Jeśli ktoś jeszcze Pana spyta o to, jakie są gwarancje odniesienia sukcesu proszę mu to podesłać;)) : http://joemonster.org/art/4001...
Obecna wojna na górze daje gwarancję zachowania status quo, czyli tego , że niezależnie od tego czy władzę się utraci, jest możliwość powrotu do władzy. Weźcie się za agenturę, i nie tylko tą rosyjską, a za każdą!

taki bystrzak z targalskiego,a zadnych zmian nie widzi--zmień okularki doktorku, to ze nie lubisz Kaczynskiego nie upoważnia cie do suflowania klamstw i glupot godnych warzechy czy zaremby.

Polowiczne ,kosmetyczne zmiany,i pieszczenie Komuny,to gwarancja,ze Komuna wroci,i bedzie sie mscic krwawo.
Targalski ma swieta racje,ze broni swojej skory,bo my,te tysiace,ktore sie zaangazowaly po stronie "dobrej zmiany",tego powrotu po prostu nie przezyja.

Najgorsze, że ludzie prawi siadają przy jednym stole ze sprzedawczykami i innymi popaprańcami. Efekt siebie deprecjonują a ich uwiarygadniają.

Prawie ma Pan rację ale na szczęście jest jeden człowiek, który świadomie usunął się w cień nie gada tylko pilnuje roboty. Święte oburzenie na tych co tylko gadają jest słuszne ale nie żyjemy na Madagaskarze albo na innej bezludnej wyspie jak pisał w swojej książce prof. Zybertowicz ale w otoczeniu, "demokratycznym", które w dyskusji widzi pierwsze panaceum rozwiązywania problemów tego świata, a my przecież jesteśmy Europejczykami żeby nie powiedzieć obywatelami świata i założenie skarpetek do sandałów nie wypada (ale ja czasami zakładam bo tak mi jest wygodniej i higienicznej)

Najważniejsza jest obawa o skutki zmian, które nasze działania mogą wywołać. Jesteśmy leniwi, a życiowe doświadczenie uczy, że najciężej znosimy adaptację w nowych warunkach. Stąd niechęć do indywidualnego zaangażowania. Idę na wybory i na kanapę. Strach przed zmianą na gorsze, zniechęca do podejmowania ryzyka. Gdyby - po wyborach, politycy mniej mówili, łatwiej byłoby skupić się na własnych sprawach. Media powinny zajmować się przekazem informacji, a nie urządzać polityczny spektakl. Jestem za zakazem sondaży, poza kwartałem wyborczym.

Pyskówki medialne politykow nie wnoszą nic pozytywnego, wręcz przeciwnie gdyż następuje tam mieszanie prawdy z kłamstwem którego głoszenie jest bezkarne i destrukcyjne.

Brak odpowiedzialności decydentow za słowo i czyny szkodzi demokracji

A my im za to płacimy - powinno by ć prawo, że za bezczynność i rozróby wylatuje się z Sejmu nan zawsze.

i tak jest zapisane w wciąż ważnej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 23 kwietnia 1935 roku...

Krótka anegdota o polityku:

Jak dlugo on juz gada ?
Prawie dwie godziny .
A o czym gada ?
Jeszcze nie powiedzial !!

Koniec angedoty.

ha ha ha, cha cha, dobre

mozna zagadac albo za narzekac kogos na smierc,
w Polsce jest to zaszczpiony wzorzec

Pozostałe wiadomości

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Do czego są one potrzebne może Pan/i dowiedzieć się --> tu <--. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.