To trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie: Komisja Europejska nie ma żadnych instrumentów formalnoprawnych, aby ukarać jakikolwiek kraj za nieprzyjmowanie imigrantów. Dodajmy: przybyszów spoza Europy, obcych kulturowo. To, co do tej pory robi KE, to są typowe strachy na Lachy. To czysto polityczny szantaż, presja medialno-propagandowa. A może Polacy się ugną? Czesi złamią? Węgrzy pękną? Lecz daremne unijne żale, daremny brukselski trud. Politycy tych trzech państw Grupy Wyszehradzkiej wolą słuchać własnych obywateli niż unijnych „elit”. Tym się różnią od wielu rządów „15”, które są zakładnikami nie tylko rozkazów Brukseli, ale też własnej błędnej polityki imigracyjnej. Teraz chcą karać Polskę, żeby ich właśni rodacy nie zrozumieli, że można było uniknąć przyjmowania setek tysięcy „gości” – głównie wyznawców Mahometa – tak jak zrobiła to Rzeczpospolita. Tu jedno porównanie: zachodnie kłamstwa o imigrantach, których politycy hipokryci z krajów Unii nie chcą odwołać mimo dziesiątków zamachów, jest jak kłamstwo smoleńskie – jego autorzy też wciąż łżą. Jednym i drugim chodzi o ocalenie własnych karier. I jednym, i drugim może się to nie udać.