Józef Piłsudski uważał, że pod osłoną państw centralnych należy walczyć z Rosją, a po osłabieniu Niemiec przez rewolucję, zwrócił się przeciw nim. Obecnie sytuacja jest inna. Dopóki nie oddzieli nas od Rosji pomost bałtycko-czarnomorski, zawsze będziemy zagrożeni. Starcie jest więc nieuniknione. Od 500 lat trwają zmagania z Moskwą o niewpuszczenie jej lub wyeliminowanie jej wpływów z pasa bałtycko-czarnomorskiego. Opanowanie go przez Moskwę oznacza, że Polska jest skazana w najlepszym razie na kondominium bądź podporządkowanie Rosji lub Niemcom. Polsce nie chodzi o podbicie pomostu, lecz o stworzenie wspólnej przestrzeni ekonomicznej i dzięki systemowi wspólnych interesów sformowanie sojuszu, który będzie w stanie pokonać Rosję. Trzon sojuszu wojskowego, który w obecnej sytuacji byłby także w interesie USA, tworzyłyby Polska, Rumunia i Ukraina. Zanim dojdzie do decydującego starcia z Rosją, musimy złamać niemiecką targowicę, zmarginalizować ją pod hasłem obrony Polski przed islamem i euro oraz do maksimum ograniczyć wpływy niemieckie w mediach i gospodarce. W przeciwnym wypadku Rosja zada nam niemieckim nożem cios w plecy. Należy wykorzystać pogłębiający się kryzys w stosunkach amerykańsko-niemieckich do tworzenia wspólnych interesów Trójmorza, poprzez budowę infrastruktury północ–południe, zastąpienia więzi pionowych z Niemcami połączeniami poziomymi między naszymi krajami, odbudowy i reorientacji gospodarki polskiej oraz wspólnego oporu przed zalewem islamu i narzuceniem euro sterowanymi z Berlina. Niemiecki atak na Amerykę da nam parasol USA, dopóki się nie dogadają. Uniezależnienie się od Niemiec umożliwi porozumienie z nimi i pokonanie Rosji.